, , , , ,

Niezmienny cykl giełdowych emocji

Znaczące wzrosty kursów akcji nie kończą się dlatego, że nagle wszyscy chcą sprzedawać. Powodem jest przede wszystkim to, że zaczyna brakować kupujących.

Cykle hossa-bessa są niezmiennie powtarzalne i te wahania o dużych zakresach w górę i w dół są nieuniknione. Także obecna hossa w pewnym momencie musi przejść głębokie spadki, ale dla wielu inwestorów to może być całkiem dobra wiadomość.

Branża finansowa bardzo dobrze zdiagnozowała i opisała te cykle od każdej strony, do dziś jednak nie wypracowano jednego solidnego wskaźnika, który bez pudła mógłby z wyprzedzeniem wskazywać moment, gdy hossa dobiega kresu.

Powtarzalne są także zachowania inwestorów oraz ich emocje i przekonania. Na tej bazie powstał najbardziej znany w branży wykres opisujący wszystkie bańki związane z innowacjami. Z taką mamy do czynienia i tym razem w przypadku AI. Nieuchronnie czeka nas urealnienie cen spółek w nie zaangażowanych, czy komuś się to podoba czy nie. Tak było zawsze, inaczej być nie może, a powodem spadków (bessy) są … sami inwestorzy!

Ponieważ wskazanie punktu przełomowego z wyprzedzeniem jest niemożliwe, dlatego nie wiemy jak długo obecna bańka będzie jeszcze pompowana.

Tak wygląda ten wykres kolejnych etapów bańki z przetłumaczonymi na polski opisami:

Jego autorem jest J. P. Rodrigue z Hofstra University, a sam wykres jest dostępny w domenie publicznej:

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Stages_of_a_bubble.png

Najbardziej zyskowna jest zawsze faza, którą opisuje na wykresie obszar Faza Manii. Na tym etapie jesteśmy obecnie, gdzieś między jej środkiem a szczytem. Choć są tacy, którzy twierdzą, że szczyt właśnie przekroczyliśmy. To wiadomo na pewno tylko z perspektywy czasu.

Mania to okres, gdy wszyscy zauważają, że ceny silnie rosną, a rzesze nowych, niewprawionych inwestorów rzucają się na tę inwestycyjną „szansę życia”. W pewnym momencie logika tych wzrostów się kończy i można je opisać tylko na gruncie psychologii. Napływają fale pieniędzy, tworząc jeszcze większe oczekiwania i podnosząc ceny do astronomicznych poziomów. Im wyższa cena, tym więcej inwestycji napływa. Dość niezauważenie sprytni inwestorzy i wielu instytucjonalnych po cichu wycofują się wówczas i sprzedają swoje aktywa.

Bezstronna opinia na temat fundamentów staje się w pewnym momencie coraz trudniejsza do znalezienia, ponieważ wielu graczy jest mocno zainwestowanych i ma ogromny interes w utrzymaniu tego trendu. Rynek stopniowo staje się bardziej żywiołowy, powstają bajeczne papierowe fortuny, a chciwość sięga zenitu. Wszyscy próbują wskoczyć w to, natomiast nowi gracze nie mają niestety absolutnie żadnego pojęcia o rynku, jego dynamice i fundamentach i niestety oni są potem najczęściej ofiarami.

Ceny są podnoszone wszelkimi możliwymi środkami finansowymi, szczególnie dźwignią (mamy teraz popularne ETFy lewarowane) i zadłużeniem (te sięga w USA rekordów). W pewnym momencie pojawiają się stwierdzenia o zupełnie nowych fundamentach, aby uzasadnić przyszłe podwyżki cen. To też już mamy.

I wreszcie nadchodzi moment olśnienia. Potrzebny jest do tego zwykle jakiś silny wyzwalacz lub kilka mniejszych. Pewność siebie i oczekiwania przechodzą przez zmianę paradygmatu. Teraz też słychać, że AI oznacza nowy, inny świat. To jest prawda, tylko kwestią pozostają ceny akcji, które trzeba za ten nowy świat zapłacić.

Następuje przejście do fazy wypalenia. Pierwszym spadkom towarzyszy okres zaprzeczenia/negacji, podczas której wielu analityków próbuje zapewnić, że to tylko tymczasowy krok wstecz. Kiedy pojawia się ruch w górę, część inwestorów daje się przekonać, że to powrót do hossy. Kiedy jednak rynek znów słabnie, wielu próbuje pozbyć się swoich akcji, ale brakuje popytu. Coraz więcej inwestujących spodziewa się kolejnych spadków cen. Domek z kart rozpada się pod własnym ciężarem, a to właśnie spóźnialscy pozostają z aktywami kupionymi na szczycie.

Ceny spadają teraz znacznie szybciej. Wielu nadmiernie zadłużonych wywołuje kolejne fale sprzedaży. Tak było ostatnio w Korei. Tego rodzaju wyprzedaże są normalnym stanem gospodarki rynkowej, ponieważ regulują wszelkie nadwyżki, odchyły od normy, doprowadzając do bankructwa najsłabszych graczy i doprowadzając rynki do równowagi.

Bańki nie niszczą kapitału inwestorów, niszczą go zakupy na szczytach.

Pęknięcie oczyszcza rynek, resetuje wyceny i przenosi władzę z rąk hazardzistów do inwestorów liczących wartość. To z tego powodu prawdopodobnie Buffett powstrzymywał się z zakupami od jakiegoś czasu, czekając na lepszy moment.

Żyjemy jednak w innych czasach. Inwestorzy są nauczeni, że każda bessa to okazja i że za jakiś czas szczytu wszech czasów i tak zostaną pokonane. Trzeba tylko przetrwać tę zawieruchę. Ona ma mimo wszystko wiele pozytywów oraz buforów i o nich będzie w kolejnej części.

—kat—

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Niezmienny cykl giełdowych emocji”

  1. Molestiae et ut unde dolorem adipisci. Perspiciatis et corporis ut accusantium corporis ut accusantium. Est neque ducimus officiis voluptatem tempore. Laudantium et aut quidem laudantium earum voluptatem. Illo enim et labore ut.

    Iste veniam est porro. Quia id non est error et eos ea.

    Ut enim iusto sint labore. Ullam ut similique provident tempora quo. Accusamus voluptatum in qui qui sed. Ut voluptatum qui dolorum perferendis.

  2. Maiores praesentium quos placeat reprehenderit provident nam. Nisi laudantium harum sint voluptatum assumenda. Et deserunt sed dolore est placeat culpa culpa ex. Qui molestiae id iusto et iste.

    Adipisci aut aspernatur ratione amet. Quis qui enim non. Debitis totam ut nihil sed. Similique soluta reiciendis perferendis ut laboriosam rerum et voluptatem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *