, , , ,

Abonament na poufne informacje

W to, że prezydent mocarstwa kapitalistycznego wpadnie na pomysł sprzedaży abonamentów na informacje, dzięki którym można by zarabiać na giełdzie nie wpadł by chyba nawet sam Mel Brooks, obchodzący niedawno sto lat. Choć jestem w stanie sobie wyobrazić, że taki wątek mógłby pojawić się u Terry Pratchetta. Można nawet uznać, że Świat finansjery trochę był opowieścią o takim świecie. Pozwolę sobie więc ozdobić ten tekst myślami Terry’ego.

Rozsądni, uczciwi ludzie, którzy każdego dnia ciężko pracowali, wbrew wszelkim doświadczeniom wierzyli jednak w pieniądze za nic.

Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji z powodzeniem monetyzuje niemal wszystko co tylko może. Były już memecoiny Trump i Melania, były kolejne projekty kryptowalutowe, były perfumy, zegarki, Biblia sygnowana jego nazwiskiem. Nie zapominajmy o złotych butach „Never Surrender High-Top” po 399 dolarów za parę, które pojawiły się w limitowanej serii – tysiąc sztuk. Sprzedały się w kilka godzin. Trudno więc było oczekiwać, że prezydent USA przepuści kolejną okazję do zarobienia na czymś, co okazało się równie cenne jak marka Trump. Chodzi o wpisy w mediach społecznościowych.

W ubiegłym roku amerykański prezydent, w przerwach między kończeniem kolejnych wojen, opublikował ponad sześć tysięcy wpisów, a wiele z nich potrafiło w kilka minut poruszyć ceny akcji, indeksów czy surowców. Równocześnie zarządzający jego majątkiem wykonali ponad dwadzieścia tysięcy transakcji na rynku, a dziennikarze CNN znaleźli co najmniej 44 przypadki, w których zakupy akcji poprzedzały o kilka dni pozytywne wpisy prezydenta o tych samych spółkach. Biały Dom zapewnia, że rachunkami zarządzają niezależni menedżerowie i nie ma tu konfliktu interesów. Oczywiście.

Trump najwyraźniej doszedł do wniosku, że skoro jego słowa potrafią poruszać rynkiem, to wartość ma nie tylko to, co napisze, lecz także to, kto przeczyta to pierwszy. Sięgnijmy jeszcze raz do Świata finansjery:

Taka informacja warta jest sporo pieniędzy. […] Jest bezużyteczna, jeśli nie wiesz, dokąd chodzi, o której i w jaki dzień tygodnia.

Pomysł jest zaskakująco prosty. Prosty i genialny. Tak to już bywa z prostymi pomysłami. Platforma Truth Social uruchamia płatny dostęp do wpisów Donalda Trumpa. Nie chodzi jednak o zwykły abonament dla fanów prezydenta, lecz o usługę skierowaną przede wszystkim do funduszy i firm tradingowych. Klienci, którzy zapłacą, mają otrzymywać jego posty kilka milisekund wcześniej niż reszta świata. A ponieważ wpisy Trumpa od miesięcy potrafią poruszać kursami akcji, indeksów czy nawet pojedynczych spółek, to tych kilka milisekund przewagi ma całkiem konkretny wymiar. Zwłaszcza w dobie HFT, wyścigu do tego, by być jak najbliżej serwerów giełd (polecam: Michael Lewis Błyskotliwi chłopcy). Można sobie wyobrazić model docelowy: API podłączone do systemów transakcyjnych funduszy. Algorytmy AI przeanalizują wpis i wyślą zlecenia na giełdę szybciej, niż zwykły czytelnik przeczyta pierwsze słowo prezydenta.

Aha, czy pamiętacie, że Truth Social należy do kontrolowanej przez Donalda Trumpa spółki Trump Media & Technology Group.

To dopiero wygląda jak prawdziwa kreacja pieniądza z niczego. A nie jakieś tam drukowanie pieniędzy i zrzucanie ich z helikopterów.

Jeśli ktoś chce sprzedawać kiełbaski, musi wiedzieć, jak się sprzedaje skwierczenie.

Aha, żeby nie było, przecież tu nie chodzi o żadne POUFNE informacje. Skądże. To są tylko informacje prezydenta, który za chwilę sam kupi, albo już kupił akcje spółki, w której rząd amerykański zainwestował lub zamierza inwestować. Za Pratchettem można więc powiedzieć, że amerykański prezydent nie sprzedaje przecież pewnego zysku. Sprzedaje wyłącznie skwierczenie i sugestię, że kupujący znajdzie się przy grillu wcześniej niż pozostali.

Pomysł ma zresztą ogromny potencjał rozwojowy. Wyobrażam już sobie, jak kolejni prezydenci i premierzy udostępniają swoje wpisy. Może nawet powinna powstać platforma World Leaders Feed (oczywiście należąca do holdingu Trumpa) i np. abonament G7-Premium+. Pozostaje tylko ustalić cennik: więcej kosztowałaby wcześniejsza wypowiedź władz Iranu, prezydenta Francji czy może prezesa NBP Adama Glapińskiego zapowiadającego kolejne zakupy złota?

Ciekawe, jak giełdowa skuteczność wpisów Trumpa będzie wyglądała podczas rynku niedźwiedzia. W trakcie hossy każde wezwanie do kupowania może wyglądać jak przejaw niezwykłego wyczucia. Prawdziwy test zacznie się wtedy, gdy dobre wiadomości przestaną rozpoczynać kolejne fale wzrostów, a staną się jedynie okazją do sprzedaży. Wtedy okaże się, czy Trump rzeczywiście porusza rynkiem, czy tylko płynie z jego prądem.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czy za kilka lat, gdy skończy się już prezydentura Donalda Trumpa, klienci tej usługi nie będą przypadkiem objęci śledztwami w sprawie dostępu do poufnych informacji. Oczywiście, samo kupienie szybszego dostępu do oficjalnie rozpowszechnianych wpisów nie musi być insider tradingiem. Podobnie działają przecież płatne serwisy informacyjne i depesze dla profesjonalnych uczestników rynku. Ale gdy z wyprzedzeniem sprzedawane są słowa urzędującego prezydenta dotyczące ceł, wojen, sankcji albo konkretnych spółek to już jest nieco śliska sprawa. Zwłaszcza że Gabriel Perez, człowiek obsługujący prompter Trumpa, jest już badany przez CFTC, czyli amerykański nadzór nad rynkiem instrumentów pochodnych. Miał obstawiać na platformie Kalshi, jakich słów i tematów prezydent użyje w swoich przemówieniach, zanim usłyszała je publiczność.

A może odpowiedź już znamy? W końcu za atak na Kapitol posadzono Człowieka Bizona, a nie prezydenta.

[Foto: zrzut z oficjalnego sklepu D. Trumpa]

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Abonament na poufne informacje”

  1. Sed quisquam ex quo. In nemo totam et. Velit sit deleniti a quia recusandae. Aut ratione quae aut pariatur optio sed.

    Assumenda et consectetur ducimus velit. Eligendi impedit non officiis aut voluptatem aliquam. Quo quas quia est soluta repellendus temporibus.

    Ratione suscipit perferendis atque soluta odio. Aut similique architecto est aliquid. Quibusdam nisi ab quidem similique qui neque placeat. Iste aut minus vero ipsa non voluptatem.

    Excepturi facere ex quibusdam asperiores. Quod exercitationem aliquid rerum non assumenda hic. Laboriosam consequatur distinctio velit sit a. Error vel et dolorem et vitae est dolores.

  2. Error sunt non eligendi perspiciatis illo ipsam beatae. Aut est sit magnam tempora optio.

    Earum sit reiciendis nulla. Rerum id aliquid quasi saepe. Voluptatem rerum minima blanditiis eos. Cum nulla recusandae possimus.

    Qui et est itaque aut natus soluta. Sit pariatur illum ea sint corrupti consequatur. Non sit voluptas voluptatum tempora tempora qui impedit eos.

    Quia qui quod delectus reiciendis iste et quis. Fugiat nulla unde qui mollitia veniam doloribus et. Consequatur voluptas magnam aut itaque ut.

  3. Dignissimos facere dicta nesciunt reiciendis consequatur molestiae. Debitis nihil quisquam omnis et. Aut non dolore aut.

    Qui non eum harum voluptate ipsa consequatur culpa. Placeat nostrum id et aliquid consequatur consequuntur. Nemo omnis occaecati omnis sed cumque.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *